Powrót

9.maja.2009
Zobaczyć świat w ziarnku piasku...
------------------------------------------------------------
Hej... Dawno nic nie pisałem, to już ponad rok odkąd ostatni raz coś napisałem na tym blogu. Teraz został mi już tylko on, jest miejscem gdzie mogę napisać co czuje i wyrazić siebie. Nie oczekuje zrozumienia, nie oczekuje współczucia i także nie oczekuje tego że ktoś to przeczyta. Co skłoniło mnie by napisać ponownie? Narazie tego nie zdradze, może na końcu.

"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak ten tytuł pasuje idealnie do tej notki, gdyż widziałem i widzę oraz będę widzieć świat przez ziarnko pisaku. Jeżeli pamiętacie moje poprzednie wpisy lub też wpisy z poprzedniego bloga to wiecie że całe życie szukałem miłości, wiecie również że byłem w stanie dla niej poświęcić wszystko. Ziarnko piasku które tu opisuje to serce które mam w sobie, którego ludzie nie potrafią zrozumieć i nie lodźcie się, wy również nie będziecie mogli go zrozumieć. Rok temu przestałem pisać tego bloga gdyż myślałem że znalazłem miłość, gdyż otworzyły się dla mnie drzwi gdzie moglem kogoś przytulić obdarzyć uczuciem. Poznałem młodego chłopaka o rzadko spotykanym imieniu (przynajmniej w moich stronach) mianowicie Przemka, był to 20 letni chłopak o jasnej karnacji, ciekawym spojrzeniu. Poznałem go przez internet zresztą jak każdego innego chłopaka z tej "branży". Poznałem go dzięki mojej przyjaciółce Dagmarze która zaniepokojona moją postawą postanowiła poszukać mi faceta. Nie był On księciem z bajki którego tak wszyscy szukają, nie był też kimś kto na pozór mógłby się podobać każdego czy to wewnętrznie czy zewnętrznie, był to bardzo prosty chłopak, który ledwo potrafił sklecić porządne zdanie. Nie był zbyt inteligentny ani też nie był bogaty. Zastanawiacie się pewno czy ktoś taki może istnieć? Otóż istnieje i ma się całkiem dobrze, nawet lepiej niż Ja. Przemek to 20 letni szczęściarz, który pomimo tego jaki jest przyciąga do siebie ludzi, tych dobrych i tych złych. Przyciągnął również i mnie i pokochał (albo wydawało mu się że mnie kocha) do teraz nie wiem jak było naprawdę. Ważne jest to że byliśmy parą przez pewien okres czasu, ale aby wszystko było jasne między nami była duża odległość, jakieś 280km (niby nie taka duża, ale 3 godziny pociągiem dawało w kość). To On jako pierwszy wyciągnął do mnie dłoń i powiedział że mnie kocha, zrobił to przez internet i na swój sposób było to urocze i nawet romantyczne. Parę dni później przyjechał do mnie i poznał na żywo, usłyszał i zobaczył jaki jestem, polubił niemal natychmiast (w końcu kochał). Spędziliśmy cały dzień nad jeziorem, było bardzo ciepło jak to w czerwcu bywa. Jako że się jeszcze nie znaliśmy tak na żywo, staraliśmy się ze sobą rozmawiać i mówić o tym co czujemy i czego się obawiamy, Pamiętam że specjalnie na tą okazje kupiłem 0,5kg truskawek by móc go karmić, chciałem też kupić róże ale nigdzie nie mogłem dostać takiej w pudełku (podejrzanie by wyglądało na dworcu jakbym wręczył drugiemu chłopakowi róże). Mijały minuty i godziny, postanowiłem go pocałować. Jako że nie wiedziałem jak zareaguje pocałowałem go w policzek i szybko przeprosiłem, a on mi powiedział: "tylko tyle?" i przybliżył się do mnie, spojrzał prosto w oczy i delikatnie przysunął swoje usta do moich i pocałował mnie. Był to najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek miałem, czułem że mnie naprawdę kochał. Po tym wszystkim staraliśmy się jakoś żyć z odległością i niestety spotykaliśmy bardzo rzadko, w całym naszym związku spotkaliśmy się może z 5 razy ale za każdym razem był na 2 a czasem 3 dni. Cieszyłem się jak dziecko kiedy przyjeżdżał, oboje byliśmy szczęśliwi. Lecz nie wszystko było takie urocze jakby się zdawało. Przemek nie był zbyt wykształcony i pracował dorywczo w różnych miejscach i zarabiał bardzo mało, także starał się ukończyć szkolę średnią co przekładało się na nasze bardzo rzadkie spotkania i dochodziło do kłótni między nami z tego powodu, Przemek jeszcze stracił prace i nie umiał sobie zbytnio z tym poradzić. Postanowił zarobić w łatwy sposób, mianowicie oddawać się za pieniądze (oczywiście nie wiedziałem o tym). Pewnego dnia trafiłem na jego profil gdzie się ogłaszał w internecie oferta brzmiała jednoznacznie i wkurzyłem się. Postanowiłem zerwać pomimo że go kochałem z całego serca. On jakoś też to przeżył i rozstanie trwało 2 może 3 miesiące po czym postanowiłem mu wybaczyć i pomóc. Byliśmy znowu jakiś czas ze sobą i znów ciężko było z przyjazdami, starałem się jakoś nie zwracać na to uwagi, ale ciągle tęskniłem i znowu zerwaliśmy. Po pewnym czasie znowu spróbowaliśmy tym razem Przemek przyjechał, jako że znaliśmy się jakiś czas chcieliśmy pobyć sam na sam i wynajęliśmy pokój (wcześniej też to robiliśmy ale ten raz był szczególny). Zdawało mi się że go kocham i że czuje do niego to co czuje, niestety moje serce zadrżało zaraz po nocy z nim, miałem wyrzuty że się z nim przespałem i zacząłem obawiać że go nie kocham, nie dawało mi to spokoju i zerwałem z nim po raz kolejny. Wszystko wygląda bardzo dziwnie, ale ja nie czułem się pewny tego co czuje i troszkę postanowiłem pobyć sam, choć był to ciężki wybór. Po 2 miesiącach od naszego rozstania Przemek do mnie napisał (było to parę dni temu) i napisał że chce przyjechać i zobaczyć czy da się coś z tego wszystkiego uratować. Ucieszyłem się, bo stałem się bardzo samotny jak zresztą zawsze byłem. Chłopak dał nadzieje na życie i na przyszłość, ale parę dni później napisał i przeprosił bo ma już kogoś i w tym momencie się załamałem całkowicie, jeszcze nigdy w życiu tak nie ryczałem jak wtedy, to nie były tylko łzy, to były emocje, myśli, to wszystko paliło się we mnie. Każde marzenie, każde wspomnienie, każda wzmianka o nim powodowało że z moich oczu wypływała lawina łez, prawie potok rwącej rzeki. Teraz czuje się o wiele lepiej, ale wiem że już w życiu nie będę mieć chłopaka, że w życiu już mnie nikt nie pokocha, straciłem wszyscy co osiągnąłem.

"Zobaczyć świat w ziarnku piasku", tak zobaczyłem świat przez ziarno (serce), w każdym tego słowa znaczeniu kochałem ludzi, dbałem o ich uczucia, tęskniłem i martwiłem się. Prosiłem o miłość choć na chwilkę i dostałem ją niestety powiedziałem również, że jeżeli się nie uda pozostanę do końca życia sam. I pomimo że poznałem paru chłopaków, to żaden z nich mnie nie chciał i nie dlatego że się nie podobałem, ale dlatego że tak obiecałem. Nie wierze w boga, ale ten ktoś lub coś musi być potworem bym tak cierpiał. A co skłoniło mnie do napisania tej notki? To że jestem samotny jak cholera i nie za bardzo mam komu się wyżalić czy pogadać. Trzymajcie się ciepło...


------------------------------------------------------------
Komentarze (0), Dodaj



0 komentarzy
Następne Poprzednie


Księga Aniołów
Zobacz skrzydełka innych
Odciśnij twe małe skrzydełko
Inne Aniołki
Oceny
Oceny-Porady-Blogowe
Oceny-Heleny

Przyjaciele
Daga
Sammael
Shout Of My Soul
Mell
Kirusia
Acree
Cruel Life


Zanim powstało niebo
2006
grudzień (1)

2007
styczeń (1)
marzec (2)
lipiec (1)
październik (1)

2009
maj (5)
czerwiec (4)

2010
marzec (2)


Copyright
Created by: Xellos
Pic by: Xellos
</html>