Powrót
14.października.2007
Bunt - wewnętrzny
------------------------------------------------------------
Witajcie przyjaciele... Ile to dni już mineło? miesiąc? dwa miesiące? To chyba nieważne. Jestem chłopakiem rozwijającym sie w zastraszajacym tempie, wewnetrzne sprzeciwy i konflikty rodzą we mnie coś w rodzaju buntu. Buntu wewnetrzego, buntu który upadnie lub też zwycięży. Co to jest ten bunt? Według mnie to droga do nikąd, ale kiedyś żyli ludzie, (być może jescze żyją) którzy uważali że bunt to droga do lepszego życia.
Mój bunt to przedewszystkim bunt przeciwko temu że jestem sam, że nie stać mnie na miłość bo wygladam jak wygladam. Nie da sie tego zmienić mimo że bardzo tego pragne. Starałem sie jak tylko mogę by kogoś znaleźć, by kochać i być kochanym. Blaise znalazł sobie kogoś, był to chłopak w zasadzie całkiem ok, kierował sie sercem i uczuciami. Jego pokochałem, ale i tak wybrał kogoś innego. Natomiast Luno to chłopak pełen sprzecznosci, zabawił sie moim kosztem, mówiac mi że jestem ok, że bycie razem jest całkiem realne. Okłamał mnie, ale nie dziwie sie, gdyż wiem jaki On jest. Nie jest mi smutno z tego powodu że mnie zostawił bo w głebi serca wiem że to nie jest chłopak dla mnie. Ale spogladajac w przeszłość to tak naprawde żaden chłopak nie jest dla mnie, bo wszyscy mnie zostawiaja, wolą innego, ładniejszego...
Bardzo dawno temu pokochałem Pisaka. Moja miłość do niego nigdy nie umarła i nigdy nie umrze. Bede go kochać aż do samego konca, kiedy wreszcie narząd sprawujący władze nad moimi uczuciami i lękami przestanie bić, a krew która przepływa przez oraz, która płynie w moich żyłach ustanie na zawsze. Lecz i to nie daje pewności że nie zachowam tej miłości na dalszą droge. Ja wierze że droga która kroczymy jest jedyną i ostanią, ale pewnosci nie mam. Najdziwniejsze z tego wszystkiego jest to, że ludzie mówia mi że chcieli by kogoś takiego jak Ja, że zasługuje na miłość barfdziej niź inni. Szkoda że Ci sami ludzie którzy mi to mówili nigdy mnie nie chcieli. I tymi słowami kończe tą notke. Dozobaczenie za jakiś czas...
------------------------------------------------------------
Komentarze (4), Dodaj
4 komentarzy
Następne 1 Poprzednie
|
|
.mylog.plwtorek, 4.grudnia.2007, 21:05 89.174.32.73 |
|
Hej, skądś znam twoją sytuacje... Widzisz, ja pragnę tylko jednego, jednej osoby, która nie chce ze mną być... Okropne męki zapominania... Myślę, że tamci poprostu byli głupi!!
|
|
|
life-under-constructionczwartek, 13.grudnia.2007, 11:59 Adres ukryty |
|
Zasługujesz na miłosć jak nikt inny :* Przykro mi, że ciągle nie wychodzi... :( |
|
|
AsiUnia (Joanna Ange).mylog.plczwartek, 17.stycznia.2008, 11:00 83.151.32.110 |
|
Hej... Dawno mnie tu nie było... Nie wiem czemu, ale jakoś nasze kontakty się rozluźniły... Bardzo bym chciała z Tobą pogadać... Odezwij się proszę.
|
|
|
sammaelponiedziałek, 28.kwietnia.2008, 17:40 62.21.83.242 |
|
witaj dobry czlowieku dawno cie nie odwiedzalem
|